Okiem konserwatywno-liberalnego-socjalisty (Krzysztof Nędzyński)

Wersja do wydruku

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

manipulacja pojęciami

To jest manipulacja.
DB to nie JOW.
Używanie pojęcia DB w odniesieniu do JOW jest semantycznym błędem i niemoralną manipulacją, zakladającą niewiedzę odbiorcy co oznaczają te oba pojęcia.
Tradycyjne "zagrywki" stosowane w demokracji przedstawicielskiej.

W tym przypadku, wykorzystanie DB do promocji jednego z modeli(JOW), demokracji przedstawicielskiej. Nadal są nam potrzebni "tauńcie" "opiekunowi" "alfonsi ? " tylko inaczej niż dotychczas wybierani. Np. tak jak na Ukrainie.

Kim jesteś?

Przyłącz się do nas dobry człowieku.

Tradycyjna zagrywka?

Tylko z jakiego powodu koncepcja - jednomandatowych okręgów wyborczych - w powszechnym odbiorze również wchodzi w obszar politycznej fikcji? Świadczy o tym chociażby jeden z ostatnich artykułów prof. Jerzego Przystawy:
Dwa światy, czy dwie Polski?

Myślę, że problem jest bardziej złożony i trudno go przedstawić w ramach alternatywy: dem. przedstawicielska - dem. bezpośrednia.  A dlaczego?
Bo w każdym systemie społecznego życia, tzw. zwykli ludzie szukają swoich: "tatuńciów", "opiekunów" i "alfonsów" (mechanizm „teorii bąbli”, prof. Andrzej Nowak -  Instytut Psychologii UW ).
Dlatego dla mnie najważniejszym elementem demokracji bezpośredniej jest istnienie:

PRAWA DO BEZPOŚREDNIEGO ODWOŁYWANIA WŁASNEGO PRZEDSTAWICIELA - GDY ZNIKNIE ZAUFANIE.

I to niezależnie od referendalnych kampanii. 

Pozdrawia

Jerzy Wojnar