To jest manipulacja.
DB to nie JOW.
Używanie pojęcia DB w odniesieniu do JOW jest semantycznym błędem i niemoralną manipulacją, zakladającą niewiedzę odbiorcy co oznaczają te oba pojęcia.
Tradycyjne "zagrywki" stosowane w demokracji przedstawicielskiej.
W tym przypadku, wykorzystanie DB do promocji jednego z modeli(JOW), demokracji przedstawicielskiej. Nadal są nam potrzebni "tauńcie" "opiekunowi" "alfonsi ? " tylko inaczej niż dotychczas wybierani. Np. tak jak na Ukrainie.
Tylko z jakiego powodu koncepcja - jednomandatowych okręgów wyborczych - w powszechnym odbiorze również wchodzi w obszar politycznej fikcji? Świadczy o tym chociażby jeden z ostatnich artykułów prof. Jerzego Przystawy:
Dwa światy, czy dwie Polski?
Myślę, że problem jest bardziej złożony i trudno go przedstawić w ramach alternatywy: dem. przedstawicielska - dem. bezpośrednia. A dlaczego?
Bo w każdym systemie społecznego życia, tzw. zwykli ludzie szukają swoich: "tatuńciów", "opiekunów" i "alfonsów" (mechanizm „teorii bąbli”, prof. Andrzej Nowak - Instytut Psychologii UW).
Dlatego dla mnie najważniejszym elementem demokracji bezpośredniej jest istnienie:
PRAWA DO BEZPOŚREDNIEGO ODWOŁYWANIA WŁASNEGO PRZEDSTAWICIELA - GDY ZNIKNIE ZAUFANIE.
Jedną z przyczyn porażki starożytnej demokracji ateńskiej było to, że nie zdołała ona rozszerzyć zakresu swojego działania na kobiety, niewolników oraz zamieszkujących na stałe cudzoziemców. Zaprzepaszczono w ten sposób ogromny potencjał ludzki oraz innowacyjne pomysły, które mogły pomóc w zwycięstwie nad wrogiem.
manipulacja pojęciami
To jest manipulacja.
DB to nie JOW.
Używanie pojęcia DB w odniesieniu do JOW jest semantycznym błędem i niemoralną manipulacją, zakladającą niewiedzę odbiorcy co oznaczają te oba pojęcia.
Tradycyjne "zagrywki" stosowane w demokracji przedstawicielskiej.
W tym przypadku, wykorzystanie DB do promocji jednego z modeli(JOW), demokracji przedstawicielskiej. Nadal są nam potrzebni "tauńcie" "opiekunowi" "alfonsi ? " tylko inaczej niż dotychczas wybierani. Np. tak jak na Ukrainie.
Kim jesteś?
Przyłącz się do nas dobry człowieku.
Tradycyjna zagrywka?
Tylko z jakiego powodu koncepcja - jednomandatowych okręgów wyborczych - w powszechnym odbiorze również wchodzi w obszar politycznej fikcji? Świadczy o tym chociażby jeden z ostatnich artykułów prof. Jerzego Przystawy:
Dwa światy, czy dwie Polski?
Myślę, że problem jest bardziej złożony i trudno go przedstawić w ramach alternatywy: dem. przedstawicielska - dem. bezpośrednia. A dlaczego?
Bo w każdym systemie społecznego życia, tzw. zwykli ludzie szukają swoich: "tatuńciów", "opiekunów" i "alfonsów" (mechanizm „teorii bąbli”, prof. Andrzej Nowak - Instytut Psychologii UW ).
Dlatego dla mnie najważniejszym elementem demokracji bezpośredniej jest istnienie:
PRAWA DO BEZPOŚREDNIEGO ODWOŁYWANIA WŁASNEGO PRZEDSTAWICIELA - GDY ZNIKNIE ZAUFANIE.
I to niezależnie od referendalnych kampanii.
Pozdrawia
Jerzy Wojnar